Dużego Cichego Kroniki Mikaszówki
Lato 1988
Lato 1989
Lato 1990
Lato 1991
Lato 1992
Lato 1993
Lato 1994
Lato 1995
Lato 1996
Lato 1997
Zakończenie 1
Lato 1998
Lato 1999
Lato 2000
Lato 2001
Lato 2002
Zakończenie 2
Literatura
do druku...
(1.57MB / 98str.)

MIKASZÓWKA IV

Czas trwania: 21 dni (29.07 - 18.08 1991
Obrzędowość: Bajki

UWAGI:

  1. Brak materiałów źródłowych. Liczne zdjęcia. Przytoczone zdarzenia nie są w porządku chronologicznym.
  2. Piosenki obozu: "Obozowa Oka" i "Opadły mgły".
 

Opisując te obozy z własnego punktu widzenia, chciałbym powiedzieć, że Mikaszówka IV była szczególna. Szczególna, bo przez cały obóz prowadziłem eksperyment polegający na tym, że nie czesałem się. Efektem tego był niezły kołtun. Przed obozem doszedłem do wniosku, że jadę do lasu z dłuższymi włosami. W wyniku łagodnej perswazji rodziców 24 godziny po obozie miałem piękną fryzurę "na jeża". Inna sprawą była obecność mojej rodziny w Mikaszówce. Oprócz nich w zgrupowaniu na pewno mieszkali też rodzice Marcina Bartosiewicza z kotem Mikaszówką. Mogę śmiało powiedzieć, że od tego obozu systematycznie rozrastało się zgrupowanie z 3 namiotów na I Mikaszówce do kilkunastu na Mikaszówce IX (łącznie z grilami, parkingiem samochodowym itp.)

Tego roku pojechałem na kwaterkę już całkiem legalnie. Oprócz mnie, Małego Cichego, Bąka byli: Kacper Szklarski, Bartek Szklarski (?) oraz wtedy jeszcze zastęp Marcina - Luciu, Adam, Konrad, Czacza. Kierowała nami (młodszymi) Lucyna z Robertem. Był też druh Babcia, który po raz pierwszy wtedy skasował swój samochód zwężając go między znakiem drogowym, a drzewem. Oficjalnie dh Babcia został oślepiony przez samochód nadjeżdżający z przeciwka. Dziś ten znak na solidnym betonowym słupie już nie istnieje... Na kwaterce pamiętam, że Robert kazał nam zrobić dół na śmieci w okopie. Porządny dół, bo w zeszłym roku ja i Kraszan ograniczyliśmy się do leja przykrytego chrustem. Tak więc kopiąc dół w okopie myśleliśmy nad kratą z dwoma otworami i klapami nad nimi. Gdy w trakcie przerwy siedziałem na dnie dołu, poczułem nagle, że coś mi napiera na plecy. Chwilę potem siedziałem po szyję w ziemi. Zawołano Roberta, on rzucił fachowym okiem i kazał już głębiej nie kopać tylko wybrać ziemię. Modne było pisanie na ścianach latryn lub ścianach dołów różnych postanowień, lub po prostu zwykłych serc przebitych strzałą.

W niedzielę na kwaterce mieliśmy iść na mszę. Starsi mówili "w mundurach", my, że nie. Lucyna nas wybroniła, a my ubraliśmy się w mundury. Lucyna się zdenerwowała i gdy wrócił Robert z zaopatrzeniem koło południa, odbyła z nim rozmowę. Do końca dnia robiliśmy wszystko w biegu, tak że nie mogliśmy nawet jęknąć... Pewnego dnia nosiliśmy namioty z domku bindugowego do obozu. Robert Koper sam włożył sobie na plecy jedną "dyszkę" i zaniósł ją do obozu, który położony był po prawej stronie bindugi. My widząc tę krzepkość i wytrzymałość nie pomogliśmy mu. Tylko Kacper stwierdził "I co Szypior, przygięło?". W dniu kiedy kopaliśmy latrynę i montowaliśmy konstrukcję, robiliśmy to pod okiem Czycha, przy okazji myśleliśmy sobie jak to fajnie będzie jak przyjedzie obóz i zobaczy, że właśnie my byliśmy na kwaterce. Tak się złożyło, że było ciepło, a praca nielekka. Z lasu wyszliśmy z narzędziami, gdy już obóz wysiadł z autobusu było parę "Cześć", ale ja i Kacper chcieliśmy się umyć. Wzięliśmy ręczniki i idąc za plecami jedna druhna wypowiedziała słowa "Jacy oni brudni...". Cóż marzenia o sławie legły w gruzach, Czychu kazał się nam nie przejmować...

Na tym obozie wchodziłem w skład zastępu Maćka Tomaszewskiego "Czerwony kapturek - bajka". Ja byłem tytułowym czerwonym kapturkiem, Marcin Orębski wilkiem, mój brat leśniczym, Maciek był babcią, a Piotr Bąk "Bąku" chyba lasem...(?) Wszyscy mieliśmy przebrania, ja miałem czerwony ortalion, mini-spódniczkę (czerwoną), czerwoną koszulkę. Obok nas był zastęp "Krasnali" - Adam Łukomski, Paweł Kabzia, Grześ Koper, Michał Charon. Biegali w czerwonych czapeczkach z dzwoneczkami, białych koszulkach z "K" na koszulkach. Na początku obozu dowodził nimi Marcin Suliński, a gdy przyjechał Kropa, to Kropa dowodził. Najśmieszniejszym zastępem byli "Obsztyfikomanderoputowcy" - Dębik, Kuba Poręcki, Gołąb, Szymon Osowski, Kacper Szklarski. Pamiętam, że Dębik dużo chorował i chłopaki raczej "dowodzili" sobą sami. Był też zastęp Czycha - Żołądź, Nowy, Bartek Szklarski, Michał Kaczmarek. Obok była komenda, a za nią mały namiot "Bajarzy" Roberta i Lucyny. Pamiętam, że druhny Ula, Magda Buchało, Ania Sulińska i Iga (?) były zastępowymi, "Dobrymi Wróżkami" (dziewczyny młodsze - "Kubuś Puchatek"). Pionierka obozowa nie była skomplikowana. Po raz ostatni zbudowano bramę z wartownią. Bramę budowało SH (zastęp Marcina B.) jak wynika ze zdjęcia, gdzie widać pobojowisko, na bramie leży Luciu, a Adam coś dłubie obok w żerdzi. Stojak na miski schowany był pod tropikiem namiotu typu "Narcyz". Sam budowałem tablicę "Domek Baby Jagi" (lub przód od Stara 21). Tablica była na tyle elastyczna, że zastęp służbowy dostawał codziennie zadanie naciągania śledzia, który był przywiązany do końca linki, która prostowała konstrukcję. Ja byłem z niej dumny. Koło bramy ustawiono znak z ograniczeniem prędkości, bo gdy przemknął Star z żerdziami oraz Babcia 80-siątką to nic nie było widać w pyle. W namiocie "Obszty" do pionierki weszło małe drzewko, którym chłopcy się opiekowali.

W naszym namiocie kombajn był zbudowany na dwóch krzyżakach (´). Na górze była prycz Maćka, niżej półka, na dole też półka. W namiocie Czycha wszyscy mieli prycze. Żołądź, który miał gumowany materac, gdy w nocy się przewracał z boku na bok, to ten materac w tarciu o linki (plastikowy sznurek) wydawał odgłos pierdzenia, co w nocy było powodem wielu plotek...

Jedną latrynę zbudowaliśmy na kwaterce, drugą była po wymianie żerdek latryna Daniela z II Mikaszówki. Pamiętam fakt jak ktoś starszy tłumaczył mi, że to jest coś, zbudować rzecz, która służy lata...(most Nowego i mój) (płotek przy domku bindugowego - czyjś karniak (?) - rozpadł się w maju 1997 r.) (ścieżka przyrodnicza).

W domku bindugowego Maciek miał zorganizowaną ciemnię i nawet produkował własne pocztówki. Faktem jest, że z tego obozu jest dużo zdjęć, które niemo mówią o wydarzeniach z przed lat. Często też miałem okazję bawić się Prakticą szczepową. Tak powstał film ze zdjęciami z meczu gdzie wszyscy wyszli rozmazani (kosmici). Tak to ja robiłem te zdjęcia... Z obrzędowości to uczciwie pamiętam rozpoczęcie obozu oraz ognisko, na którym Marcin B. i spółka odśpiewali po raz pierwszy "Balladę o Krzyżowcu". Na samym początku Maciek zrobił nam bieg na "Wilczka". Chodziliśmy po szyszkach, związani taszcząc jakąś belkę... Pamiętam też, że w trakcie obozu było ognisko z udziałem pana Bartosiewicza, który opowiadał o zawodzie aktora. Pamiętam, że bardzo mi się podobało.

Nasz obóz często odwiedzali miejscowi na swych "Jawkach" i "Komarach". Często grano z nami w nogę. W organizacjach meczy przewodniczył dh Babcia, a aktywnie grał pan Mietek - mąż Piguły, jej trzech synów to cały czas kopało piłkę 24 godziny na dobę. Dh Babcia był barwną postacią tego obozu. Był kwatermistrzem. Nikomu nie udało się wynieść z magazynu coś po nocy. Druh Babcia miał pistolet...

Częstym widokiem byli starsi, którzy wracali po nocy z gier druha. Wyglądali jak wraki, a latarki pożerały mnóstwo baterii i po powrocie ledwo bździły. Częste były alarmy nocne, piżamowe, przeciwpożarowe. Na te ostatnie zabierałem zawsze misia... Jednak najważniejszą imprezę nocną "Noc Duchów" przespałem, podobno budzono mnie, ale ja nie pamiętam...

Na rajdzie do bunkrówWażnym wydarzeniem obozu był rajd. Wieczorem w Mułach Robert powiedział, że ten kto obudzi go rano, ten dostanie karniaka. Rano wszystkim się nudziło, więc łagodnie mówiąc znęcaliśmy się nad Adamem Łukomskim, jego wrzask bez problemu obudził Roberta... Samą noc przespałem w małym namiocie typu "Narcyz". Spaliśmy w 7 osób w poprzek namiotu. Ktoś uznał, że alergicy to gorszy gatunek ludzi i wpędził nas w ten koszmar... (spałem z brzegu przy wyjściu, tam namiotu nie osłaniał tropik, w nocy padało, namiot przesiąkł, bo dotykałem śpiworem materiału, więc spałem wręcz komfortowo...). W czasie powrotu do obozu mieliśmy forsować kanał po balach. Wychodząc ze wsi Rygol przeszliśmy przez łąkę. Szliśmy ławą, zadeptując trawę. Pamiętam, że zaszokował mnie widok Czycha, który "lekkim truchtem" wyprzedza mnie i pędzi w kierunku przeprawy. Obejrzałem się i widząc gościa biegnącego z kosą, nie namyślając się długo też "włączyłem IV bieg". Na bale wszedłem jako jeden z ostatnich. Za mną szedł Robert i on odpowiadał na bluzgi chłopa zza kanału. Prawda jest taka, że będąc na bindudze ten człowiek zupełnie nas nie obchodził1... Tego dnia wieczorem Robert odgwizdał 5 po ciszy Adamowi Łukomskiemu. Kropa zakazał mu wychodzić. Trudno powiedzieć, że na oczach wszystkich rozgrywał się dramat, bo wszyscy tylko słuchali w napięciu co się wydarzy. Po pewnym czasie wojny nerwów Robert odgwizdał 5 po ciszy Kropie. W efekcie palestynki poznaliśmy godziny otwarcia sklepu w Gruszkach (Rudawka?).

Do Rygoli za to często chadzali harcerze starsi (Marcin Bartosiewicz, Marcin Suliński (?)2 , Cezary Korzeniak, Krzysztof Luciak, Adam Lewandowski, Konrad Pietruczuk), gdzie pod kierownictwem pana Kaczmarka naprawiali dach w domu Peli. Było to mocno niebezpieczne zadanie bo:

  1. Pela tępiła szerszenie kijkiem dłubiąc w kominie...
  2. Potrafiła wyciągnąć belkę wspierającą dach i zapytać się czy jest potrzebna, podczas gdy siedzący na dachu starsi modlili się do Boga o dar lewitacji gdy dach runie...

W międzyczasie Konrad wbił sobie siekierę w nogę i dołączył do panteonu obok Moszcza i Kochasia (ten wbił sobie toporek w głowę, ale to było nie na Mikaszówce). Na miejsce pracy był dowożony samochodem3 . Bez względu na sytuację politycznš...Pod koniec obozu odbyło się Przyrzeczenie Starszoharcerskie, gdzie wyżej wymienieni dostali pagony z ogniskiem. Pagon też otrzymała Lucyna, a zaraz potem złożyła Przyrzeczenie Instruktorskie. Pamiętam, że na apelu zakańczającym obóz Marcin wyszedł na środek placu apelowego i klękając rozdarł szaty, i orzekł "Ludzie! Moi ludzie dostali SH" (Czy coś w tym stylu, ale równie dramatycznie). Do dziś nie wiem czy on wiedział, że my wiedzieliśmy już wcześniej niż on nam powiedział. Na wszelki wypadek pokiwaliśmy znacząco głowami4 . Warto dodać, że na Przyrzeczenie Starszoharcerskie Konrad został przyniesiony na noszach5.

Na obozowym festiwalu wygrała "Obozowa Oka" zastępu dziewczyn "Kubuś Puchatek" [Ania Matysiak, Asia Pawłowska, Agnieszka Bruździak, Kamila Dawidczyk, ...(?)]. W utworze tym była mowa między innymi o psie dh Gośki - Foksie. Ten miły pies poza tym, że się nikogo nie słuchał, zawsze szczekał i żarł kotlety, był naprawdę w porządku i nie przeszkadzał nikomu. Ze zwierzątkami na obozie wiąże się też i nie miła sprawa. Są takie żuczki "Mesershmitty", a za sprawą Bartka Szklarskiego (on został ukarany) i innych, żuczki te były przypalane na blasze w kuchni. Inną mało przyjemną sprawą był dla mnie osobiście bieg na Ochotnika. Na początku trzeba było wyznaczając azymuty odczytać hasło z literek wiszących na okolicznych namiotach. Wyszedł mi "potop", a miał być "potok". Rypnąłem się tylko o 30 i nie poszedłem dalej. Trafił mnie szlag. Pocieszeniem może być fakt, że biegu nikt nie ukończył, bo był za trudny...

Ze śmieszniejszych spraw były sprawdziany mundurowe. Jeden pamiętam, bo sprawdzano jakość przyszytych plakietek obozowych. Szymon Osowski musiał zadeklarować, którą koszulkę uznaje za mundurową i przyszyć do niej plakietkę. Robert przeoczył mojego brata, który plakietkę miał przyszytą z lewej strony zamiast z prawej. Bąku, natomiast po każdym apelu nachylał się i do garści zbierał guziki, które luźno wkładał w dziurki przed każdym apelem. Sprawdziany były wpisywane do notatników harcerskich, które wprowadzono 22.06.91 r. w Starej Dąbrowie. Od IV Mikaszówki na obozach taką "zapchaj dziurą" był indeks sprawności fizycznej.Przecišganie liny Obóz ten jest pamiętany z paru przyczyn:

1) olimpiada,
2) chatki,
3) otrzęsiny,
4) cross.

 
   

ZSRR

IRAK

CZAD

Iga Kątny
Marcin Suliński
Marcin Orębski
Kasia Grzejszczyk
Piotr Bąk
Kamila Dawidczyk
Tomasz Gołębiowski
ja
... (?)
Ania Sulińska
Ania Matysiak
Agnieszka Bruździak
Kacper Szklarski
Nowy (Łukasz Nowacki)
Maciek Tomaszewski
Czychu
Asia Pawłowska
Patrycja Ostaszewska
Kuba Poręcki
Grzeorz Cichocki
Bartek Szklarski
Konrad Pietruczuk6
...(?)
czerwone koszule zielone koszulki czarne koszule, dżinsowe spodenki i jakieś znaczki

 

 

Ach ta skakanka...Pamiętam, że na otwarciu była defilada, na której ZSRR miało najwięcej transparentów. Potem była sztafeta. Pamiętam druhnę Anię M. jak uspokajała jakąś dziewczynkę, która była na zmianie ze mną słowami "No co ty nie prześcigniesz Cichego?" Nota bene sztafetę wygrało ZSRR...

Typowa świecaPamiętam też balet. ZSRR pokazywało balet zbiorowy, wszyscy jednocześnie podrzucali woreczek do góry, robili przewrót w przód i pokazywali drugi woreczek. Balet bezapelacyjnie wygrał Irak gdzie druhny Ania M. i Agnieszka B. pokazywały swoje nogi i co można z nimi robić. Męskie jury wystawiło im najwyższe noty, ktoś wypstrykał cały film... Nie pamiętam, kto wygrał całościowo olimpiadę.

Chatki były dość specyficzne w tym roku. Nasz zastęp pod wodzą Maćka ulokował się pod świerkami (52 słup) od drogi w stronę kanału. Pierwszy i jedyny raz w życiu miałem porządny szałas, gęsto okryty gałęziami świerku i sosny, tak że nawet deszcz nam nie mógł przeszkodzić w spaniu. Pamiętam, że chatka Czycha była obok mostku na skarpie (po lewej stronie od drogi do Sępa). Pamiętam, że zostałem na warcie w czasie obiadu i leżąc tak obserwowałem żuczka wiosennego (gówniaczek, gówniaczek...) jak drepcze po materacu, i co jest w stanie przesunąć (pustą butelkę po Coca-Coli typu pet). W nocy była gra. Zastępowi wraz z 1 człowiekiem z zastępu mieli podejść obóz. My podchodziliśmy od strony kuchni. Gra spaliła na panewce, bo w tym czasie miał nas podejść ZHR ("4") i to bynajmniej nie w przyjaznych zamiarach, bo dzień wcześniej Marcin Bartosiewicz z SH zrobili zdjęcia jak ZHR rozjeżdża Piecówkę "Uazami". Zdjęcia powędrowały do nadleśnictwa. Od następnego roku już się tam nie pojawili. W 1995 r. spotkaliśmy tylko drużynę zuchową i to gdzieś za Mułami nad samą granicą, a pan Jadyszko (Sęp) woził im wodę pitną.

W kuchni siedział Robert, obozu pilnował dh Babcia, pan Kaczmarek i dh Jarek (i Lucyna). Gdy zebraliśmy się na palcu apelowym Druh niespodziewanie pstryknął zdjęcie oślepiając nas wszystkich (ja, Lucyna, Maciek, Kacper, Iga, dh Babcia, pan Kaczmarek, Żołądź). Potem podchodziliśmy chatkę dziewczyn, ale okazało się to niewykonalne, bo na każdy szelest odpowiadały zaraz snopami świateł z latarek... Przypomniał mnie się jeden fakt, który warto podać. Zastęp "Obszty" miał dziwną chatkę. Rozłożyli się pod rozłożystym świerkiem, spacyfikowali mrówki i zbudowali altankę dookoła drzewa - szałasem tego nazwać bym nie mógł. Z podchodzeniem wiąże się fakt, że podczas zwykłego dnia obozu (raczej nocy - warty) jedna druhna z taką jedną z innego obozu (czwórki) miały bieg na wędrownika, a za zadanie wyniesienie czegoś z naszego obozu. Wybrały garnek z fasolą, która moczyła się przez noc. Warta w składzie Ani Matysiak i Patrycji (?) przy wybitnym udziale Marcina Sulińskiego7 dogoniła "fasolkę" na wysokości drzew na końcu cypla...
Trzecią imprezą były otrzęsiny. Była to tak zwana masówka, gdzie każdy mógł obejrzeć co się dzieje z otrząsanym. Mnie osobiście to się nie podoba, bo brakuje w tym takiego tabu, bo frędzle do chusty to jest coś.

Robert K. wstrzšsa Aniš P.Otrząsani byli: Gołąb, Anka, Aśka, Agnieszka, Patrycja, Agnieszka Bakalarska, Michał Kaczmarek, Kacper, Oręba i Mały Cichy8 . Każdy z nich startował (-ła) z obozu maksymalnie związany, tak że mógł tylko skakać. Skakali z miski do miski brykając jak tygryski, potem była balia z wodą, w której moczyli głowy. Dwie druhny Ania i Agnieszka próbowały ucieczki, ale Kropa je dogonił i maczały jeszcze "pupy". Potem boso po szyszkach. Fryzjer Marcin B. nakładał maseczkę na twarz, golił ośnikiem, włosy czesał grabiami i wcierał jakąś miksturę we włosy. Potem był zjazd na brzuchu z górki do kuchni, gdzie Luciu karmił ludzi kanapkami i poił ich wodą z dodatkami. Czacza zadawał filozoficzne pytanie czy otrząsani są w stanie zapalić ognisko 1 zapałką, po czym wręczał delikwentowi zapałkę namiotową. Obiecankę każdy wymyślał, całował kolana druhów Babci i Jarka. Po czym każdy przeszedł szybkie mycie będąc wrzuconym do kanału...

Eksploracja bunkrówBardzo brudzący był też cross. Zostali chłopcy wywiezieni przez mojego tatę Mercem (furgonetką) w las w rejon jezior Szlamy i Wiązowiec. W jeziorze Szlamy jest wbity krzyż brzozowy, bo się jakiś chłopak utopił. Z crossu pamiętam las, forsowaliśmy strumyk po linie (SH po suszce). Strumyk miał 1,5m. szerokości i ponad 5m głębokości. Były w nim topiki - pająki. Druh pokazywał nam 600-letnie dęby. Potem dziewczyny miały też wycieczkę z Druhem tą samą trasą. Na koniec warto dodać, że pod drzewami na cyplu miała być kawiarenka. Nawet był ustawiony specjalny korzeń imitujący stół. Pomysł upadł śmiercią naturalną z końcem obozu.

Dzień wcześniej z obozu wyjechał Piotr Bąk zabrany przez rodziców. Ostatniej nocy miało być Przyrzeczenie Harcerskie, a Bąku był "pewniakiem". Ognisko na to Przyrzeczenie odpaliliśmy z paliwek turystycznych, bo drewno nie chciało się palić. Do domu z tego obozu wróciłem autokarem ze wszystkimi. Całą drogę dziewczyny śpiewały różne piosenki, ale najczęściej "Opadły mgły" Stachury.

Z ostatniej chwili: Na tym obozie namiot sanitarny wykonał zastęp Czycha. Wszystko było tam luksusowe - okorowane z drewna...

SUPLEMENT DO IV MIKASZÓWKI

Na tym obozie postanowiliśmy wskrzesić tradycję "konkursu mokrych koszulek". Silna ekipa złożona m.in. ze mnie wrzuciła do wody panicznie krzyczącą Asię P. Asia się wściekła, a gdy jeszcze okazało się, że w tylnej kieszeni miała banknoty papierowe... Potem okazało się, że Asia nie kąpała się, bo przeszkadzały jej chore nerki. Pamiętam jak żeśmy wykosili okoliczne łąki i leśne drogi ze wszystkich kwiatów, uzbieraliśmy ogromny bukiet kwiatów, Asia nie miała wyjścia, przyjęła to zielsko i musiała nam wybaczyć.

 
   

Następny Obóz

 

Przypisy:

 
1. W/G Marcina B. - "Facet z kosą na drugim brzegu nie tylko rzucał bluzgi, ale również apelował do naszego patriotyzmu (Panowie, czy to po polsku?). Chodziło o to, że idąc ławą rozdeptaliśmy mu zboże. Nieładnie to wyszło. do tekstu...
2. W/G Konrada P. - "Ten znak zapytania jest na właściwym miejscu. Na tamtym obozie nie było w naszych szeregach Marcina Sulińskiego. Pojawił się na następnym obozie." do tekstu...
3. W/G Konrada P. -"Wiesz co Cichy, dokładnie nie pamiętam, ale wydaje mnie się, że po "kontuzji" już nie jeździłem do Pelagi. Wypadek miał miejsce, gdzieś, pod koniec obozu i większość prac u Pelagi była już skończona. Tak się zastanawiam: "Niby po co miałbym tam jeździć?". Po prostu zostawałem w namiocie." do tekstu...
4. W/G Marcina B. - "Moje wystąpienie na apelu było wyrazem dumy, nie informacją. Przyrzeczenie nie było żadną tajemnicą." do tekstu...
5. W/G Konrada P. - "I chcąc, nie chcąc, na Przyrzeczeniu stałem na jednej nodze, zamiast stać na baczność." do tekstu...
6. W/G Konrada P. - "Nie miałem jeszcze wtedy "kontuzji" i reprezentowałem barwy Czadu." do tekstu...
7. W/G Marcina B. - "(...) Goniło ich SH w sporym składzie. Ostatni kociołek dogoniliśmy właściwie pod Tartakiem (wiały dwa: Jeden dołem - dwie druhenki, jeden górą - dwie druhenki)." do tekstu...
8. W/G Konrada P. - "Wydaje mnie się, że także moja siostra, ale nie jestem pewien." do tekstu...