Moja przeszłość, teraźniejszość
i przyszłość w drużynie młodszoharcerskiej

Mam problem i potrzebuję pomocy. Jestem uzależniona.

Próbowali mnie już z tego wyciągnąć, ale nikomu się nie udało. I to na szczęście dla mnie, bo nie potrafię bez tego żyć.

Tą ,,zmorą" jest HARCERSTWO.

Zaczęło się pięć lat temu. Mały, rozpieszczony bachor nie opanował swojej obrzydliwej ciekawości i za namową koleżanki poszedł na zbiórkę. Tak się zazwyczaj wszystko zaczyna. Najpierw jedna, a potem chcesz więcej. Dziecko zakochało się w wycieczkach oraz przygodach; spodobali mu się ludzie, którzy dziś stanowią nierozłączny element jego życia. I tak mu już zostało.

Oczywiście domyślacie się, że to byłam ja. Nazywam się Aśka, ale to zapewne wiecie. Jestem tropicielką z szarym sznurem. Nie ma się czym chwalić. Jestem w I klasie LO. Interesuję się sportem, dlatego wybrałam klasę o takim właśnie profilu. Należę do 99 Warszawskiej Drużyny Harcerskiej ,,Janina". Bardzo ją kocham, ale czuję, że szkoła i problemy rodzinne uniemożliwiają mi oddanie jej całego serca i czasu. Tak bardzo chciałabym robić coś więcej...

Moim największym autorytetem, harcerskim ideałem jest dh. Ania Matysiak. To właśnie dzięki niej wytrwałam te wszystkie lata, pokonałam rozmaite przeszkody i jestem tu dzisiaj z wami. Nigdy nie będę w stanie jej się odwdzięczyć, żadne ,,dziękuję" nie wyrazi dumy z jaką mogę powiedzieć ludziom, że ona mnie wychowała.

Kocham Cię Aniu!

Stopnie i sprawności nie sprawiały mi kłopotów. Ciekawiła mnie historia, nauki przyrodoznawcze oraz buszowanie w lesie. Dziś nadal lubię gry terenowe, choć patrzę na nie od innej strony. Czuję się odpowiedzialna za wiedze moich dzieci. Jest mi coraz trudniej, ale osoby takie jak Jola Bochen, Kasia Wojdyna czy Marcin Bartosiewicz pomagają mi dźwigać ten ogromy ciężar. Nigdy chyba nie wyrosnę ze śpiewania lub pląsania - bawi mnie to dziś tak samo jak na pierwszych zbiórkach. Jest to jedna z prawd magii harcerstwa. Bo to czar tego związku daje radość milionom ludzi na całym świecie. Czuję, że żyję. Odpowiada mi pozycja w drużynie młodszoharcerskiej, gdyż stąd płynie moja siła. Uśmiechnięte pyszczki dzieciaków wynagradzają mi wszystkie poświęcenia, przykrości oraz podobne złośliwości losu.

Spokojnie wyglądam przyszłości. Wiem, że jeszcze długo będziecie musieli mnie oglądać. Kocham to co robię! Nie dążę do złotych czy srebrnych sznurów, plecionych podwójnie czy poczwórnie, noszonych znad lub spod ramienia. Dobrze mi wśród Was, dobrze mi w drużynie młodszoharcerskiej.

Jeśli potrafisz mi pomóc, oduzależnić się, wyrwać ze szponów harcerstwa dzwoń: 664 29 60.

 

Joanna Popis